Są takie wieczory, kiedy zupełnie nie chce się wychodzić z domu. Za oknem robi się szaro, deszcz cicho stuka o parapet, a my najchętniej otulilibyśmy się kocem z kubkiem czegoś ciepłego w dłoni. I właśnie wtedy przychodzi ochota, żeby wyciągnąć sznurki, przygotować nożyczki i stworzyć coś własnymi rękami.
Jesień ma w sobie coś, co sprzyja takim chwilom. Dni stają się krótsze, tempo trochę zwalnia, a dom zaczyna przyciągać bardziej niż kiedykolwiek. Dla mnie to idealny czas na makramę – bez pośpiechu, bez wielkich planów, po prostu dla przyjemności tworzenia.

Sznurek, kawa i chwila dla siebie
Nie wiem, jak Ty, ale ja uwielbiam ten moment, kiedy siadam do pracy i rozkładam przed sobą sznurki. Kilka motków w ulubionych kolorach, nożyczki, miarka i już można zaczynać. Czasem mam konkretny pomysł na nową dekorację, a czasem po prostu przeglądam zapasy i zastanawiam się, co tym razem z nich wyczarować.
W makramie lubię to, że nie trzeba od razu planować wielkiego projektu. Nie zawsze musi powstać imponująca dekoracja na ścianę czy rozbudowany kwietnik. Czasem wystarczy kilka prostych węzłów, żeby zrobić małą ozdobę, zawieszkę albo coś zupełnie spontanicznego.
Najprzyjemniejsze jest chyba to, że w trakcie wyplatania można na chwilę odłożyć na bok wszystkie codzienne sprawy. Nie trzeba myśleć o liście zadań na jutro ani zastanawiać się, co jeszcze zostało do zrobienia. Jest sznurek, kolejne węzły i ta mała satysfakcja, kiedy z każdą chwilą zaczyna wyłaniać się coś nowego.
A jeśli do tego dojdzie ulubiona herbata, ciepłe światło lampki i deszcz za oknem, to właściwie niczego więcej nie potrzeba. No, może tylko jeszcze jednego motka sznurka.
Nie wszystko musi być idealne
Kiedy zaczynamy nowe hobby, łatwo wpaść w pułapkę oczekiwania, że wszystko od razu będzie wyglądało perfekcyjnie. Równe węzły, idealnie przycięte frędzle, dokładnie taki efekt jak na zdjęciu. Sama wiem, że czasem człowiek potrafi spruć kawałek pracy tylko dlatego, że jeden element nie układa się tak, jak powinien.
Ale przecież właśnie w tym tkwi urok rękodzieła – każda praca powstaje trochę inaczej. Czasem coś trzeba poprawić, czasem zmienić pierwotny pomysł, a czasem okazuje się, że przypadkowe połączenie kolorów wygląda nawet lepiej niż to zaplanowane.
Dlatego jesienne wyplatanie warto potraktować jako przyjemność, a nie kolejne zadanie do odhaczenia. Nie musisz kończyć projektu podczas jednego wieczoru. Możesz zrobić kilka węzłów, odłożyć sznurki i wrócić do nich następnego dnia. Możesz też poeksperymentować z kolorami albo wykorzystać resztki sznurka, które zostały po innych pracach.

Najważniejsze, żeby tworzenie sprawiało Ci radość. Efekt końcowy jest miłym dodatkiem, ale sama droga do niego potrafi być równie przyjemna.Jesień aż prosi się o ręcznie robione dekoracje
Nie da się ukryć, że jesień inspiruje do tworzenia. Wystarczy rozejrzeć się dookoła: rdzawoczerwone liście, pomarańczowe dynie, ciepłe brązy, beże i zgaszona zieleń. Natura sama podsuwa nam gotową paletę kolorów.
To właśnie teraz szczególnie lubię sięgać po sznurki w odcieniach terakoty, karmelu, ecru czy oliwkowej zieleni. Pięknie wyglądają w połączeniu z drewnem, suszonymi roślinami i naturalnymi dodatkami. Nie trzeba wiele, żeby stworzyć coś, co wprowadzi do wnętrza przytulny, jesienny klimat.
Można wypleść niewielką dynię, przygotować girlandę do okna, zrobić jesienny wianek albo po prostu stworzyć małą dekorację na półkę. Takie projekty nie muszą być skomplikowane ani czasochłonne. Czasem właśnie te najprostsze dają najwięcej satysfakcji.
A najlepsze jest to, że własnoręcznie wykonane ozdoby mają swoją historię. Kiedy później patrzysz na girlandę zawieszoną w oknie albo małą dekorację stojącą na komodzie, przypominasz sobie spokojny wieczór, podczas którego powstała. I nagle zwykły przedmiot staje się czymś znacznie bardziej osobistym.

Małe hobby, dużo radości
Makrama ma jeszcze jedną zaletę – nie wymaga wielkiej pracowni ani specjalnego miejsca. Wystarczy kawałek stołu, pudełko na sznurki i kilka podstawowych narzędzi. Można wyplatać w salonie, przy kuchennym stole, a nawet zabrać niewielki projekt ze sobą, kiedy wybieramy się na weekendowy wyjazd.
Jeśli dopiero zaczynasz, nie musisz od razu kupować mnóstwa materiałów ani planować dużych dekoracji. Wybierz prosty projekt, naucz się kilku podstawowych węzłów i zobacz, czy taki sposób spędzania czasu jest dla Ciebie. Być może okaże się, że po kilku próbach sznurek będzie Ci towarzyszył przez wiele kolejnych sezonów.
A jeśli wyplatasz już od dawna, jesień może być świetną okazją do powrotu do prostych projektów. Takich, które robi się bez presji, bardziej dla samego procesu niż dla konkretnego rezultatu.Bo przecież hobby nie musi przynosić dodatkowych pieniędzy, zdobywać uznania ani kończyć się gotowym produktem. Może być po prostu czymś, co lubimy robić. Czymś, co pozwala na chwilę zwolnić i zająć głowę czymś przyjemnym.
Zrób sobie miejsce na spokojny wieczór
Jeśli masz ochotę spróbować, zrób dziś jedną małą rzecz dla siebie. Przygotuj sznurki, wybierz projekt, który od dawna chodzi Ci po głowie, i zarezerwuj choć pół godziny na wyplatanie. Wyłącz na chwilę powiadomienia, zaparz herbatę i pozwól sobie na odrobinę twórczego bałaganu.

Nie musisz od razu kończyć pracy. Nie musisz nawet wiedzieć, co dokładnie powstanie. Czasem wystarczy zacząć.
Jestem ciekawa, jak wyglądają Wasze kreatywne wieczory. Wyplatacie przy muzyce, słuchacie audiobooków, oglądacie serial, a może wolicie ciszę i odgłosy deszczu za oknem? Dajcie znać w komentarzach – chętnie poczytam, jak znajdujecie chwilę dla siebie w jesiennym zabieganiu.
A jeśli właśnie teraz leży obok Was motek sznurka, to chyba wiecie, co robić.
Życzę Wam wielu spokojnych wieczorów, udanych projektów i mnóstwa radości z tworzenia.
Do wyplecenia!
Marlena z Makramowego Zakątka

